Od ostatniego posta minęło sporo czasu ale na szczęście wracam już (mam nadzieję!) do regularnego pisania. Pozwolę sobie zrzucić winę na przeprowadzkę a potem na problemy z komputerem ... póki co komputerowy kryzys zażegnany a ja jestem w dużej mierze przeprowadzona ;)
Ten przepis będzie miał trochę wspólnego z poprzednim ;) Chodzi o pastę tahini, którą uwielbiam dodaną do hummusu. Buszując w sieci znalazłam także inne dla niej zastosowanie tym razem na słodko. Ciasteczka są nie za słodkie, idealne do herbaty jak również pięknie zapakowane super będą się nadawać jako jadalny prezent dla bliskich na zbliżające się Święta BN.
Składniki:
- 1/2 szklanki oleju kokosowego w temp. pokojowej lub masła
- 3/4 szklanki cukru trzcinowego
- 1/2 szkalnki Tahini
- 3 – 5 łyżek mleka ryżowego (zwykłe mleko też się sprawdzi)
- 1 łyżka świeżo startej skórki z cytryny,
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego,
- 1 i 1/4 szklanki mąki orkiszowej
- 2 łyżki skrobii kukurydzianej,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1/4 szklanki czarnego sezamu*
Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 170*. Do większej miski dodać olej/masło i utrzeć palcami z cukrem (trochę jak na kruszonkę).Następnie dodać tahini, mleko i skórkę oraz ekstrakt waniliowy.Wszystko razem wyrobić. Dodać sypkie składniki. Wyrobić ciasto aż będzie gładkie. Rozwałkować i wykrawać ciasteczka. Piec około 15 minut.
Smacznego!
* można użyć zwykłego sezamu jeśli nie macie czarnego natomiast po pierwsze nie będzie walorów kolorystycznych ;) a po drugie smak też będzie się trochę różnił.